RSS
poniedziałek, 13 listopada 2006
Spruty rękaw

Za dobrze mi się robiło, juz czułam ciepło sweterka z Gipsy na sobie... Zrobiłam rękaw, z ciekawości czy mi wystarczy jeden motek, brakło na jakieś 10 rzędów główki rękawa więc jestem dobrej myśli, wystarczy, najwyżej pod szyją będzie mniej lub bardziej golfiasty. Kończę ten rękaw, z takim pięknym delikatnym warkoczem przez środek i nagle się okazuje że mam różną ilość oczek po obu stronach warkocza... Myślałam, że źle odejmowałam oczka ale niestety... Mimo, że przecież liczyłam te oczka zrobiłam nie na środku od początku...

Sprułam, powściekałam się... to było w zeszły wtorek czy środę... Dopiero dziś mogłam druty do ręki bez nerwów. Nawet szalik Tunia leżał biedny bo mną telepało na wspomnienie tego prucia. A teraz jak się rozrobiłam, w czym wydatnie pomaga dzeszczowa i wietrzna pogoda (nie ma chyba nic bardziej nakręcającego do robienia grubych swetrów...) to włąśnie musze iść do pracy. Pewnie znowu będę w autobusie robić :))

16:14, megann120
Link Komentarze (1) »
niedziela, 05 listopada 2006
Szalikowo

Melanżowy skończyłam, leży całkiem nieźle jeśli chodzi o raglan, mógłby tylko mieć ciut dłuższe rękawy i cały być ciut dłuższy. Choć właściwie to on jest ok, tylko jakoś tak się skraca w noszeniu... Mam nadzieję że skoro to akryl to po pierwszym praniu zrobi się troszkę luźniejszy. Jedno co mnie naprawdę denerwuje w tym swetrze to że z tyłu zwija mi się brzeg. Jak go wypiorę to będę go musiała dobrze rozpiać i tak wysuszyć, może to coś da.

A na razie robię trzytorowo. Brązowy z Gipsy - nie wiem czy okaże się swetrem czy kamizelką bo jak głupia kupiłam tylko 50 dag. A nie chcę kusego maleństwa.Jak znam moje szczęście to na sam dekolt braknie. A wychodzi rewelacyjnie - taki mieciutki i gruby. Robię go na rozgrzewkę przed szalikiem Bartusia - pasiaste cudo w odcieniach szarości niebieskości i przede wszystkim czerwonego. Opracowałam fajny sposób chowania supełków tak że ich wcale nie widać a jest ich pełno bo paski mają max. 9 rzędów.

A jeszcze do tego odpoczywa sobie i czeka fioletowa kamizelka. Jeszcze kawałeczek jednego i cały drugi przód... A tam jest sporo dłubania z wykończeniem... Ale będzie mi potrzebna dopiero.... za tydzień. Do teściowej się w niej wybiorę.

Zapomniałabym, że zaczęłam też aktylowy gruby dla Zuzi. Kremowo pistacjowe pasy. Niestety dość sztywno wychodzi... mocno skręcony ten akryl. Yetti bodajże. No ale robi się błyskawicznie. Musiałam zrezygnować ze wszystkich wzorów strukturalnych bo już ściągacz z przekręconymi oczkami robił z tego swetra pancerz. A na drutach grubszych (robię na piątkach a może być nawet na 6) się rozłazi...

14:09, megann120
Link Komentarze (2) »