RSS
niedziela, 26 sierpnia 2007
Witam ponownie :))

Nie wiem czy tu jeszcze ktoś zagląda bo zniknęłam na długo. Ale przeprowadzałam się w międzyczasie i o robótkach nie było mowy a co dopiero o blogowych rozrywkach. Ale mieszkam sobie teraz w Szkocji, udało mi sie juz kilka pasmanterii znaleźć więc bezpiecznie się czuję. A poza tym przywiozłam ze sobą ponad dwa kartony włóczek (po solidnym przebraniu w Polsce i wybraniu tylko najpotrzebniejszych:)).

Nie jest tu za różowo z włóczkami. W zwykłej pasmanterii to tylko akryl, coś jak nasz kotek. Włóczki z wełną to jak na lekarstwo, w Polsce przecież w każdej pasmanterii i Oliwia i Zorza, Chmurka, Cztrerdziestka... a to z tych tańszych. A tu jeden rodzaj...  A spodziewałam się raczej odwrotnie... W dodatku ta z dodatkiem wełny jest sprzedawana w 400 gramowych motkach - czyli na sweter dla mnie musze kupić dwa i zostanie mi pół... od razu można planować robótki w stylu sweter biały, sweter czarny, sweter w czarnobiałe paski...

Owszem jest też pasmanteria luksusowa, gdzie dostanę wszystkie włóczki, fantazyjne, bawełna, moherki i wsjo wsjo, ale ceny powalają na kolana.

 No, zawsze mogę robić zakupy w Polsce, albo się do cen przyzwyczaję i będę robiła z takich drogich włóczek.

Na razie dokończyłam tylko jedną rzecz zaczętą w Polsce: czerwonoczarny sweterek dla Bartusia. Ale musicie mi uwierzyć na słowo, że jest śliczny - nie mam aparatu ani nie znam nikogo kto ma. Ale jak tylko jakiś dorwę to się pochwalę. Zamiast kończyc pozaczynane to zaczęłąm nowy sweterek dla Zuzi - cieniutki fioletowy, w odcieniu idealnie dobranym do jej spodenek - muszę go skończyć nim z nich wyrośnie bo odcień nietypowy i do niczego innego jej nie będzie pasował, hihi.

W sumie to strasznie długo nie dotykałam drutów i rozpędzam się powoli.

Pozdrawiam wszystkie robótkowiczki :)))

10:46, megann120
Link Komentarze (6) »
sobota, 03 marca 2007
Zabawa

Bardzo dziękuję Dorocie, że zaprosiła mnie do zabawy. Oto moje "piątka":

1. Idąc do liceum wybrałam profil humanistyczny, bo strasznie chciałam być polonistką. 10 lat później z dumą ukończyłam z wynikiem bardzo dobrym kierunek fizyka medyczna na UJ. Moje zacięcie pedagogiczne doprowadziło do tego, że jestem nauczycielem ale... tańca.

2. Kocham Szkocję. Właśnie w tym pięknym kraju zaręczałam się z moim Mężem i niezwykłym zbiegiem okoliczności tam właśnie w czerwcu się przeprowadzę.

3. Jestem "nie z tej epoki". Nie lubię cywilizacji, jak mogę unikam jej zdobyczy (no może nie kompa, ale konserwantów na przykład.) W miarę możliwości sama piekę chleb, pasztety, robię przetwory, szyję, drutuję, uprawiam ogródki (cudze, bo własnego nie mam), marzą mi się owce i kurnik. I krowa. Jak mogę to wybieram drogę ścieżką a nie chodnikiem.

4. Dopasowuję kolory klamerek do wieszanego prania. Nie przypnę różowej bluzki czerwoną klamerką. Zresztą nawet bieliznę dzieciom zwykle dobieram kolorystycznie...

5. W moim obecnym mężu zakochałam się w 8 klasie. Mam nawet wpis w pamiętniku z 17 października, że bardzo chciałabym zostać jego żoną. Po niespełna 7 latach dopięłam swego:)))

 

Mamma mia, nie wiem kto jeszcze nie zaproszony do zabawy. Jak tylko kogoś znajdę to zaraz zaproszę.

Ekstra pomysł :)))

17:45, megann120
Link Komentarze (2) »
środa, 21 lutego 2007
Taaadaaam

Różowe puchate cudo skończone. Jutro w świetle dziennym pstryknę fotkę. Oczywiście poleciałam w nim do pracy, cudownie ciepły i puchaty... Miodzio :D

Mogę się brać za stokrotkowy... A z radości jeszcze zakupiłam na allegro pół kilo akrylu w kolorze fuksji, ale o tym sza... 

22:40, megann120
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 lutego 2007
Szydełkowa obsesja

Zaczęło sie niewinnie... Poszłam, właściwie wstąpiłam odruchowo do pasmanterii, bo nagle poczułam że musze coś sobie zrobić na szydełku. Najlepiej to bolerko z bloga "filum lanae". W sklepie nie mogłam zdecydować się na kolor, wzięłam więc motek czarnej i dwa motki różowo-fioletowej sasanki. Wracając zdecydowałam się: bolerko będzie czarne a z różowej zrobię sobie stokrotkowy sweterek. Taki owczy pęd... Oczywiście zaczęłam obie rzeczy. W piątek udało mi się zostawić szydełko od bolerka u pciółki, więc w sobotę zaczęłam wariować i cały dzień rozgrzebywałam zapasy włóczkowe, szukając czegoś na szydełko nr 3 jakie jeszcze mam. W połowie pleców bolerka dla córeczki zorientowałam się że włóczki braknie... No chyba że byłoby to coś na kształt bikini... w rozpaczy pozostałą część soboty spędziłam na zmianę szukając jakiegoś wzorku mniej pożerającego włóczkę, ale nie zbyt dziurawego. Wieczorem dotarło do mnie że to beznadziejne, bo włóczki nawet sie nie da spruć, więc każda próba ściegu prowadzi prosto do sweterka dla misia. W depresji zrobiłam spory kawał rękawa różówego, żeby zagłusyć wyrzuty sumienia.

A dziś zaczęłam pruć swój czerwony szalik z chmurki, zaczęłam z niego szydełkiem nr 3 ni to sweterek ni to płaszczyk ni to żakiecik dla Zuzy... nawet lepsza czerwień, choć grubsze niż ta resztka nie wiadomoczego. Oczywiście pół dnia szukałam ściegu, żeby w końcu zdecydować się na ... słupki. Ha. I na chwilę obecną robię tyle

darmowy hosting obrazków

Z czego najintensywniej rózówy rękaw (już drugi, koniec widać więc chce się robić) i ten czerwony (początek, fajnie się robi więc ciężko szydełko od ręki odkleić). Opracowałam sobie nawet system: jak leci program to druty, a jak przerwa na reklamy to szydełko...

Jestem szalona...

19:52, megann120
Link Komentarze (2) »
środa, 14 lutego 2007
Kupiłam kamerkę

Profesjonalne zdjęcia to nie będą, raczej kiepskiej jakości bo w kamerce nie ma żadnych możliwości ustawienia a Photoshop cudów nie zrobi... ale zawsze jakieś:))

Najpierw zrobione:

moja czapka zielona, robiona z podwójnej peonii, z warkoczami.

darmowy hosting obrazków

moja czapka różowa z Gypsy, z takimi samymi warkoczami jak na swetrze czekoladowym z Gypsy. Kolor w rzeczywistości bardzo smakowity, taki malinowy róż...

darmowy hosting obrazków

Bartka czapka i szalik, z resztek kotków, oliwii i czterdziestki. Jak widać właściciel jest usatysfakcjonowany ;):

darmowy hosting obrazków

Zuzi czapka biała z wrednej, szywnej Puchatki, ryż i warkocze:

darmowy hosting obrazków

Zuzi sweterek z Maxi, w kolorach kremowym i pistacjowym. Maxi jest sztywna, sweterek wyszedł dość zbity i gruby, choć to sam akryl jest bardzo ciepły. Mam nadzieję że widać jak mistrzowsko już wszywam zamki:

darmowy hosting obrazków

Nie nie widać... ale naprawdę świetnie mi wyszło:).

Bartka sweterek, z dżinsowej i dżinsowo granatowej Yetti, bardzo szybko się robi, choć musiałam aż 4 motki kupić. Mięciutki i gruby. Również pięknie wszyty zamek:)

darmowy hosting obrazków

A teraz moja aktualna robótka, różowe ciudo z włóczki kupionej na Allegro od raweny (jak jescze ceny na jej aukcjach osiągały normalny poziom...). Mięciutkie to to, cieplutkie, na 6 robię i prostym wzorem a idzie mi jak krew z nosa... Ale będzie w końcu, jeszcze kawałek przodu, rękawy i golfisko...

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Uff, wreszcie się z tym uporałam, nawet nie było tak strasznie, mogę z czystym sumieniem dłubać dalej.

12:45, megann120
Link Komentarze (1) »
środa, 31 stycznia 2007
Puchatka jest wredna
Najpierw robiłam Zuzanie sweterek z różowej - skrzypiała przy robocie, a po wypraniu puszek leciutki. Zrobiłam Zuzi białą czapkę, licząc że będzie puchata - jest jak ze sznurka (jest jeszze cień szansy że po praniu się spuszy...). A mój brązowy szalik co go właśnie zaczęłąm jest tak miluchny już w trakcie robienia że chyba go prać nie będę...
14:18, megann120
Link Dodaj komentarz »
Albo albo

Albo będę robić i mieć efekty albo grzebać w sieci i mieć plany:))

Strasznie doskwiera mi brak aparatu... Do sąsiadki jakoś nie po drodze, a kilka rzeczy ostatnio popełniłam:

- dla Bartka czapkę i szalik w paseczki 

- dla Zuzi czapkę białą z warkoczami (dwa razy robiłam bo za pierwszym spruła ją do ściągacza) oraz uroczy sweterek na zamek z kremowego i pistacjowego akrylu Maxi

- dla siebie różową czapkę z gipsy, z takimi samymi warkoczami jak na swetrze brązowym i zieloną też z warkoczami, z podwójnej Peonii.

Do tego prawie skończyłam dla Bartka zapinany z Yetti (już byłby skończony ale musze do centrum pojechać po włóczkę bo mi brakó, buu), robię sobie różowy puchaty z nie wiem czego (kupione wna allegro) i zaczęłam dla siebie szalik z Puchatki takim super wzorem: ściągaczowe listki z delikatnym ażurkiem - dzięki temu będzie dwustronny:)

Chyba się jednak zbiorę i pożycze ten aparat... 

14:12, megann120
Link Komentarze (1) »
środa, 06 grudnia 2006
Zdjęć kilka

No wreszcie się tymi zdjęciami zajęłam... nie są najlepsze bo w pośpiechu robione i z lampą, więc strasznie mi przebija skóra spod dzianiny przez co wzorów dobrze nie widać. Ale są.

Zielony melanżowy, warkocz słabo widać ale jest z przodu, a z tyłu trochę widać jak się zwija na dole.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Brązowy z Gipsy ma przy zamku warkoczyki nieduze, takie same są na bokach rękawów. Zamek niestety dość jasny ale jedyny, który odcieniem pasował.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

I moja duma ostanio największa: fioletowa kamizelka z którejś letniej sandry (tam była różowa z bawełny, ta jest z fioletowej pearl). Wzór plisowany (nie mam pojęcia czemu go tak nazwali) jest przeuroczy, a ja zadałam sobie wiele trudu żeby całość jak najstaranniej wykończyć, Dumna jestem bo efekt jak z butiku, przynajmniej w rzeczywistości...:

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

A dziś przed południem skończyłam Tuniowi paskowany szalik, tylko jescze jakieś 50 supełków muszę zrobić, bo paski dość szerokie i musiałąm nitki wiązać i wplatać w brzeg.... Jak mu dorobię jeszcze czapkę to się pochwalę.

22:43, megann120
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 grudnia 2006
Cud chyba

Wczoraj wieczorem skończyłam czekoladowy sweterek z gipsy. Juz nawet w jego cieplutkich objęciach śmigałam rano do przedszkola. Cały czas się martwiłam czy mi te 50 dag wystarczy. No i wystarczyło... zostało mi (zmierzyłam dokładnie) 143 centymetry!!!! Jak pomyślę że mogłam go zrobić o oczko szerszy... to by mi brakło przecież... Wierzyć mi się nie chce.

 

Sąsiadka zrobiła mi kilka zdjęć, więc wieczorem się pochwalę i zielonym melanżowym, i czekoladowym, i kamizelką fioletową.  

 

13:34, megann120
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 listopada 2006
Spruty rękaw

Za dobrze mi się robiło, juz czułam ciepło sweterka z Gipsy na sobie... Zrobiłam rękaw, z ciekawości czy mi wystarczy jeden motek, brakło na jakieś 10 rzędów główki rękawa więc jestem dobrej myśli, wystarczy, najwyżej pod szyją będzie mniej lub bardziej golfiasty. Kończę ten rękaw, z takim pięknym delikatnym warkoczem przez środek i nagle się okazuje że mam różną ilość oczek po obu stronach warkocza... Myślałam, że źle odejmowałam oczka ale niestety... Mimo, że przecież liczyłam te oczka zrobiłam nie na środku od początku...

Sprułam, powściekałam się... to było w zeszły wtorek czy środę... Dopiero dziś mogłam druty do ręki bez nerwów. Nawet szalik Tunia leżał biedny bo mną telepało na wspomnienie tego prucia. A teraz jak się rozrobiłam, w czym wydatnie pomaga dzeszczowa i wietrzna pogoda (nie ma chyba nic bardziej nakręcającego do robienia grubych swetrów...) to włąśnie musze iść do pracy. Pewnie znowu będę w autobusie robić :))

16:14, megann120
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3